Forum dédié aux combats de la Poche de Trun - Chambois
 
AccueilAccueil  FAQFAQ  S'enregistrerS'enregistrer  ConnexionConnexion  

Partagez | 
 

 Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL

Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Aller en bas 
AuteurMessage
KR48



Nombre de messages : 230
Date d'inscription : 31/07/2008

MessageSujet: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Mer 6 Aoű - 9:43

Wspomnienia z Chambois
przez S.Żagiel


Kontakt z Janem Witoldem Karczem, człowiekiem wręcz niesamowitym, przynosi mi coraz to nowe niespodzianki i informacje. Mieszkający w Raleigh w Stanach Zjednoczonych Ameryki, podpułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku, żołnierz II wojny światowej, działacz światowych organizacji kombatanckich, doktor ekonomii, emerytowany profesor – wykładowca uniwersytecki i doradca Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej USA (za tą nazwą kryje się federalny bank narodowy USA), filolog, pisarz, translator literatury anglojęzycznej na język polski... Uff, sporo tego! A poza tym syn generała Jana Karcza, dowódcy Mazowieckiej Brygady Kawalerii, broniącej północnego Mazowsza we wrześniu 1939 roku...
Z ostatnich korespondencji Jana Witolda Karcza wynikają co najmniej dwie sprawy. Otóż był on, jako młody podporucznik 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka uczestnikiem bitwy pod Falaise i Chambois.

Kilka zdań o tej bitwie, niezwykle krwawej, mającej spore znaczenie dla początkowej fazy operacji lądowania aliantów w Normandii. Opieram się tu na dostępnych mi opracowaniach, możliwie syntetycznych, zawartych w książce „Wojsko polskie 1939 - 1945. Barwa i broń” (Wydawnictwo Interpress 1984). Polska I Dywizja Pancerna brała udział w operacji inwazyjnej (operacja „Overlord”), rozpoczętej przez aliantów 4 czerwca 1944 roku we francuskiej Normandii, w składzie 2 Korpusu I Armii Kanadyjskiej. Armia ta w początkach sierpnia uczestniczyła w działaniach, mających oskrzydlić i okrążyć wojska niemieckie – jej rola polegała na zamknięciu Niemcom dróg odwrotu przez opanowanie węzła drogowego w rejonie miasteczka Falaise. Awangardę armii stanowiły dwie dywizje pancerne: 4 Dywizja Pancerna kanadyjska i dywizja generała Maczka. Natarcie obu dywizji zaczęło się pechowo – tzw. drugie rzuty oby z nich zostały pomyłkowo zbombardowane przez własne lotnictwo bombowe. Mimo to związki taktyczne, zwłaszcza dywizja polska, nacierała z powodzeniem – choć za cenę dużych strat. Kocioł z wojskami niemieckimi zamykał się, zwłaszcza iż atakujący od południa 15 Korpus Amerykański zdobył miasteczko Argentan. W tej sytuacji głównodowodzący frontu marszałek Bernard Montgomery polecił polskiej Dywizji Pancernej zdobycie miasteczka Chambois i „zakorkowanie” wylotu butelki, przez którą mogli wydostać się Niemcy. Polacy zdobyli Chambois i dominujący nad terenem kompleks wzgórz (wzgórza Mont-Ormel: 262 i 111), nazwany przez gen. Maczka „Maczugą”. W czasie walk rozbili dowództwo niemieckiego 2 Korpusu Pancernego SS.
Butelka została zakorkowana, ale kłopoty się nie skończyły – Chambois i „Maczugę” trzeba było obronić przed wściekłymi atakami niemieckich oddziałów – atakujących właściwie ze wszystkich stron. Z jednej strony napierała 7 Armia niemiecka, usiłująca wyrwać się z kotła, naciskana przez nacierających Brytyjczyków i Amerykanów, od tyłu Niemcy, którzy chcieli przyjść z pomocą zamkniętym w kotle oddziałom. Polacy obronili Chambois, choć uczynili to resztkami sił – brakowało juz bowiem amunicji, paliwa do czołgów, żywności, nie miał kto opatrywać rannych.

Z pomocą Polakom w Chambois przyszedł amerykański batalion piechoty, który po prostu w czasie szturmu stracił kontakt ze swoim pułkiem i został od niego odcięty.
Bitwa o Falaise zakończyła się 22 sierpnia, kiedy dotarły tu trzony armii brytyjskiej i amerykańskiej. Polska dywizja straciła 446 poległych i 100 czołgów. Zniszczyła ok. 570 czołgów i pojazdów pancernych niemieckich, ponad 100 armat, wzięła do niewoli 5,5 tys. jeńców.
19 sierpnia 1944 roku 10 Pułk Dragonów dywizji gen. Maczka nacierał wczesnym popołudniem na małe normandzkie miasteczko Chambois – wspomina ppłk Jan Witold Karcz, uczestnik tej bitwy. - Był to ważny węzeł drogowy, z uwagi na solidny kamienny most na rzece Dives, główna droga ucieczki armii niemieckiej z worka Falaise. Jako młodziutki podporucznik dowodziłem zgrupowaniem armatek przeciwpancernych i ciężkich karabinów maszynowych, które w natarciu ubezpieczało południowe skrzydło nacierających szwadronów pułku. Szosa była zawalona palącymi się pojazdami, byłem zmuszony skręcić na tyły zabudowań. Gdy zajęliśmy stanowiska ogniowe nad szosą prowadzącą do miasta od południa, zameldowano mi, że naciera na nas batalion piechoty. Okazało się, że są to Amerykanie z 395 Pułku Piechoty 90 Dywizji.
Amerykanie spadli Polakom z nieba. Było to symboliczne spotkanie, uznane za zamknięcie kotła Falaise. Amerykanie ze swym dowódcą, majorem Leonardem Dullem podporządkowali się polskiemu majorowi Władysławowi Zgorzelskiemu, dowódcy 10 Pułku Dragonów.
Tak naprawdę – wyjaśnia J.W. Karcz, kocioł nie został zamknięty. Polacy nie mieli wystarczających sił na zajęcie całego kompleksu wzgórz Mont-Ormel. Nie wsparła ich 4 pancerna dywizja kanadyjska (po prostu nie wykonała rozkazu dowódcy korpusu, by przyjść Polakom z pomocą), dzięki temu południowe wzgórze, czyli „rękojeść” „Maczugi” pozostała w rękach niemieckich. Przez tę lukę wydostała się spora część zamkniętych w kotle oddziałów niemieckich.

Spotkanie Polaków i Amerykanów w Chambois miało też swoisty „wymiar” prywatny. Oto ogromny, prawie dwumetrowy dowódca amerykańskiej kompanii chwycił w ramiona polskiego podporucznika Jana Witolda Karcza. Jak się potem okazało – był to kapitan Laughlin Waters. Obaj oficerowie wspomagali sie w czasie kilkudniowej, krwawej bitwy, utrzymywali ze sobą kontakty po wojnie. Kapitan Waters po wojnie został prawnikiem, był nawet federalnym sędzią okręgowym, czyli w wymiarze sprawiedliwości USA funkcjonariuszem bardzo wysokim. Zmarł w 1999 roku.
Do kapitana Watersa i bitwy pod Chambois jeszcze wrócimy. Oto bowiem Jan Witold Karcz opisuje niesamowite zdarzenie sprzed sześciu lat. Był to zjazd kombatantów II wojny w Gettysburgu, na który go zaproszono. Byli tam członkowie Polonii amerykańskiej, wielu z nich przebranych w mundury pancerniaków z dywizji gen. Maczka, w tym – w mundury 10 Pułku Dragonów. Mieli też oznaki pułkowe. Karcza też przebrali w mundur „Maczkowca”. Siedział w namiocie, konsumował bigos z kuchni polowej. Przed namiotem stała lanca z proporcem Pułku Dragonów, jaki w czasie wojny wystawiano przed namiotem dowództwa. W pewnym momencie do namiotu podszedł wysoki, krzepki jeszcze mężczyzna, mówiąc, że taki sam proporzec widział przed dowództwem obrony Chambois we wrześniu 1944 roku.
Mężczyzną, który był uczestnikiem pamiętnej bitwy, okazał się Steven Hartley, obecnie mieszkający w stanie Wisconsin, dawny żołnierz 395 pułku, który dołączył do Polaków ze swoją kompanią.
W dodatku Hartley był świadkiem i pamiętał dobrze spotkanie podporucznika Karcza ze swoim kapitanem Watersem...
Chwila była wzruszająca, panowie zrobili sobie pamiątkową fotografię. Nawiązali kontakty.
Jan Witold Karcz twierdzi, że było to spotkanie z szansą jedną na miliard.


Derničre édition par KR48 le Mer 6 Aoű - 9:44, édité 1 fois
Revenir en haut Aller en bas
KR48



Nombre de messages : 230
Date d'inscription : 31/07/2008

MessageSujet: Re: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Mer 6 Aoű - 9:43

Były oficer 10 Pułku Dragonów i uczestnik bitwy pod Chambois zwrócił się do mnie z jeszcze jedna sprawą. Otóż jakieś trzy lata temu w polskiej prasie, m. in. w „Polsce Zbrojnej”, ukazał się artykuł pt. „Splamione zwycięstwo”, przedrukowany potem w polskim „Dzienniku” w Toronto, w Kanadzie. Autor, podpisany Michał Malicz, opisuje bitwę o Chambois – podając przy okazji, że Polacy mordowali tam wziętych do niewoli żołnierzy niemieckich. Nie pojedynczych – mordowali tysiącami. Malicz opierał się na książce amerykańskiego historyka Stephena Abrose'a, którego nazwał wybitnym. Ambrose przytacza rzekomą opowieść kapitana Watersa, o tym, jak polski kapitan w czasie walk pod Chambois chciał mu „wcisnąć” grupę niemieckich jeńców. Było ich ok. 200. Natomiast w dokumencie przekazania była liczba 1500.
- Gdzie są pozostali jeńcy – zapytał rzekomo kapitan Waters.
- Nie ma. Zastrzeliliśmy ich – odpowiedział polski oficer.
- Dlaczego nie zastrzeliliście wszystkich? - dociekał Amerykanin. Na to Polak rzekomo odpowiedział, że nie mogli, o nie mieli juz amunicji.
Publikacja, która ukazała się gdy Waters juz nie żył i nie mógł potwierdzić lub zaprzeczyć (faktem jest, że pod koniec życia zdziwaczał i wszedł nawet w konflikt z grupą dawnych polskich oficerów) przypisanej mu wypowiedzi, wywołała falę oburzenia i protestów polskich kombatantów, w tym „Maczkowców”. Faktycznie, bardziej haniebnego i oszczerczego artykułu nie było w polskiej prasie nawet w czasach Polski Ludowej, kiedy polskiego wojska, walczącego na Zachodzie, zbytnio nie kochano. Sam Karcz, będąc uczestnikiem bitwy o Chambois, napisał artykuł – sprostowanie, w którym nazwał po imieniu paszkwilantów. Przede wszystkim wykazał, ze Ambrose nie jest historykiem, a jeśli – to zupełnie trzeciorzędnym. Wykazał tez liczne przekłamania w jego książce.. Błędy świadczące o historycznej ignorancji. Przede wszystkim w Chambois nie walczył polski 10 Pułk Strzelców Konnych, bo ten walczył gdzie indziej (wziął m.in. do niewoli niemieckiego generała Ottona von Elfeldta). W artykule „Splamione zwycięstwo”, opierającym sie na książce Ambrose'a, aż roi sie od błędów i przekłamań. Karcz poddał je druzgocącej krytyce. Zaprzeczył przede wszystkim zarzutowi mordowania jeńców przez Polaków.

Czy były wypadki zabijania jeńców? - stawia pytanie J. W. Karcz. I odpowiada: Na pewno tak. Czynili to zarówno Niemcy, jak też alianci. Czyny te zarzucają historycy głownie wojskom Waffen SS i Kanadyjczykom. Ale były to wpadki sporadyczne, w szale bitewnym, nie na rozkaz. Nie było też możliwości mordowania jeńców tysiącami, coś bowiem trzeba było zrobić z trupami – tego nie dałoby sie ukryć. W Chambois walczyło raptem 700 polskich pancerniaków i 500 Amerykanów – ci ostatni zajmowali się pilnowaniem jeńców. Siedzieli oni na rynku w miasteczku.
Amerykanie nie bardzo chcieli przejmować jeńców, Polacy musieli ich „sprzedawać”, przekupując ich „suwenirami”, czyli zdobyczną bronią.
-Za wzięcie od nas stu jeńców, dawaliśmy pistolet parabellum, za 200 – pistolet maszynowy schmeisser – pisze Karcz. - Zdanie ponad tysiąca jeńców widziałem osobiście. Włącznie ze „sprzedanymi” za suweniry przekazaliśmy ponad 2500 jeńców. Protokół zdania można znaleźć w Instytucie Polskim w Londynie.
Podkreślał, że dawali jeńcom żywność, dzieląc sie z nimi ostatkami zapasów. Było to mało, ale żaden jeniec nie umarł z głodu.
Jan Witold Karcz przesłał swoja polemikę do „Dziennika” w Toronto. Została zamieszczona, natomiast – jak pisze – nie zamieszczono jej w polskiej prasie. Prosi więc, żeby o tym wspomnieć, przywracając jednocześnie dobre imie polskim pancerniakom z 10 Pułku Dragonów dywizji gen. Stanisława Maczka.

Dodajmy, 28 października br. w polskiej telewizji nadano audycję o walkach dywizji Stanisława Maczka, a więc o bitwie pod Falaise obronie Chambois oraz „Maczugi” przez polskich pancerniaków. Wystąpiło trzech żyjących uczestników bitwy, m.in. lekarz 10 Pułku Strzelców Konnych Edward Rużyłło. Opowiadał o niemieckim jeńcu, który strasznie krwawił. Opatrujący go polski lekarz, chcąc go ratować, zużył cały zapas posiadanej krwi, narażając się na to, ze nie będzie jej miał dla rannych kolegów. A więc jeśli można mówić o plamach – to raczej na niektórych tytułach prasowych.
STEFAN ŻAGIEL


Na zdjęciu:
Jan Witold Karcz (z prawej) i Steven Hartley w czasie przypadkowego spotkania na kombatanckim zjeździe w Gettysburgu.
Revenir en haut Aller en bas
piat



Nombre de messages : 411
Age : 45
Localisation : Angers 49
Date d'inscription : 11/12/2006

MessageSujet: Re: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Mer 6 Aoű - 15:34

euh on peut avoir une traduction Neutral
Revenir en haut Aller en bas
Rich



Nombre de messages : 1606
Age : 45
Localisation : Neuchâtel, Suisse
Date d'inscription : 20/07/2006

MessageSujet: Re: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Mer 6 Aoű - 16:49

piat a écrit:
euh on peut avoir une traduction Neutral

Quoi... scratch ...tu sais pas le pollack... Laughing Very Happy Laughing

yes
Revenir en haut Aller en bas
KR48



Nombre de messages : 230
Date d'inscription : 31/07/2008

MessageSujet: Re: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Mer 6 Aoű - 20:59

Désolé pas pour le moment , par manque de temps ! dés que possible je la fais , au cas ou rappelez le moi Very Happy
Revenir en haut Aller en bas
Contenu sponsorisé




MessageSujet: Re: Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL   Aujourd'hui ŕ 22:11

Revenir en haut Aller en bas
 
Artykul o walki nad Maczugi przes S.ZGIEL
Voir le sujet précédent Voir le sujet suivant Revenir en haut 
Page 1 sur 1
 Sujets similaires
-
» Cibi !

Permission de ce forum:Vous ne pouvez pas répondre aux sujets dans ce forum
Le forum de la Poche de Trun - Chambois :: Poche de Chambois :: La premičre division blindée polonaise-
Sauter vers: